9/01/2016

Nowe jutro .

Są ludzie, którzy aby móc spełniać swoje marzenia muszą opuścić dom, wyjechać, niekiedy daleko i zaczynać wszystko z zupełnie czystym kontem. Są i tacy, dla których jedyną opcją jest w pewnym sensie pozostanie w miejscu, choć nawet mimo tego nic nie będzie przecież trwać wiecznie i niezmiennie.

Nie było mnie tu pół roku.. ale nie zamierzam nadrabiać zaległości. Zapisałabym Was na śmierć, haha :) Wydarzyło się wiele, jednak dziś słów kilka o mojej najbliższej przyszłości, bo licznie mnie pytaliście, ale jak zwykle tajniakowałam..

Jeszcze dwa lata temu byłam gotowa na piękny Kraków czy Wrocław. Na wyjazd i podbój własnych ambicji, które miałyby możliwość podmuchu w żagle. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim pojawiłam się na boisku z aparatem pod pachą i wszystko się zmieniło. Ponad rok solidnej pracy, której oddałam całe serce i która całkowicie pochłonęła i wywróciła do góry nogami moje życie. Odwlekałam czas, ale maturę zdałam, szkołę ukończyłam i trzeba było zmienić plany, obrać nowy kierunek. Przerwa nie miałaby sensu, a wyjazd gdziekolwiek dalej wiązałby się z odwieszeniem sprzętu na gwóźdź i pożegnaniem wspaniałych ludzi, miejsc i wydarzeń, których stałam się częścią. A więc to nie tak, że nie mierzę wysoko.. ja wierzę, że jak się coś kocha, walczy o to należycie i potrafi się dla tego czasem pocierpieć, to prędzej czy później się to osiągnie.

We wrześniu przeprowadzam się niespełna 60km dalej do miasta, w którym nigdy miało mnie nie być.. Mimo tego będę starała się zaadoptować Łódź jako drugi dom. Od października codziennie przekraczać będę bramę Wydziału Nauk Geograficznych UŁ jako studentka geomonitoringu. Niestety nie znalazłam się w gronie dziesiątki szczęśliwców przyjętych na fotografię do kultowej szkoły filmowej - PWSTiF, jednak sam udział w rekrutacji był dla mnie wielkim zaszczytem. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak wiele przez te dwa czy trzy miesiące nauczyłam się i dowiedziałam o samej sobie biorąc udział w egzaminach. Wierzę jednak, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Właśnie dlatego nawet cieszę się z takiego obrotu sprawy. Moje miejsce jest pod siatką, nie w studio :)

Moim celem jest utrzymanie poziomu pracy. Centrum łódzkiego da mi tą możliwość, a więc Atlas Arena, Energia czy spalski blaszak nie znikają z mojej mapy. W planach jest nawet kilka nowych miejsc. Wiem jednak, że przez studia nie będę już tak regularna. Między innymi dlatego musiałam odmówić propozycje pracy. Fotograf drużyny na wyłączność to jest coś.. w tym wieku i po tak niedługiej praktyce to już w ogóle, ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Wbrew pozorom mój mały Tomaszów spełniał się komunikacyjnie w 100%. Nie raz będzie ciężko, ale mam nadzieję, że wszystko się ułoży. W końcu życie to mecz :) Trzymajcie kciuki!


fot. Kinga Knapiuk/Paweł Piotrowski/Klaudia Piwowarczyk/TV Zawiercie/KS Lechia

2/13/2016

Zdobyli Wrocław .

Zamiast nagrywać godzinne snapy, do których i tak nie każdy ma dostęp, piszę do Was tutaj. Cieszę się, że po wyjeździe do Wrocławia ze spalskim SMS-em tak wiele osób zaciekawiło się sylwetkami chłopaków, ich grą i naszą współpracą. Mimo rozdarcia pomiędzy dwiema stronami siatki słów kilka o tych, którzy najwięcej tam namieszali. Mam nadzieję, że żółto-czarni ludzie wybaczą i pochwalą swoich rywali. Wyjazd z chłopakami ze Spały uważam za mega udany. Podróż z siatkarzami to w zasadzie całkiem ciekawa sprawa, chociażby ze względu na wszechobecne, niemieszczące się między siedzeniami nogi - moje plecy niejednokrotnie to odczuły :) Z lasu pojechaliśmy najpierw do ZOO, haha. Nowe oceanarium i strefa tropikalna zrobiły na mnie spore wrażenie (przy okazji polecam), ale i tak oglądałam wszystko z myślą o zbliżającym się meczu. Spotkanie wyjątkowe, bo dwóch drużyn, z którymi na co dzień pracuję - SMS PZPS Spała i PGE Skra Bełchatów. W życiu nie spodziewałam się, że do takiego spotkania kiedykolwiek dojdzie, dlatego racja.. dla mnie to mecz marzeń. Obejrzałam końcówkę boju Czarni/Lotos, popstrykałam co nieco Resovię/GKS i wtedy weszli Oni - moi ludzie :) I poczułam się jak w domu.. Wtedy dostałam jakiś super magiczny zastrzyk, bo buzia nie przestawała mi się uśmiechać. W zasadzie jakoś z tym nie walczyłam, haha. Od pierwszej piłki moje nogi zamieniły się w galaretkę. Na wielu meczach byłam.. od maluchów po ligę światową, ale żaden nie wywołał we mnie takich emocji. Serce waliło mi jak nigdy, nogi biegały pod ławką, a aparat ledwo co trzymał się na nosie.. aż chwilami miałam ochotę wbiec na boisko (ale mogłoby się to źle skończyć, dlatego pozwoliłam działać jednak grawitacji). Co ciekawe.. nie musiałam klęczeć i uprawiać dziwnej gimnastyki - stały sobie ławki. Każda połowa boiska miała swoje i to na nich toczyły się migracje. Tam gdzie skra, tam i wszyscy.. oprócz mnie. Z jednej strony smutna sprawa.. z drugiej - przynajmniej mój obszerny tyłek miał dużo miejsca i wiecie co? Ja naprawdę z dumą tam siedziałam :) Podoba mi się to, że chłopaki z SMSu naprawdę jechali tam, żeby wygrać spotkanie. I ja wierzyłam, że to zrobią. I zrobili! Bo zagrali jak równy z równym, stawiając własne warunki z realną szansą na sukces. A najlepszym potwierdzeniem jest fakt, że po zaledwie kilku akcjach spalskie przyśpiewki skandowała prawie cała hala, zagłuszając słynny klub kibica żółto-czarnych. Dla większości chłopaków występ w Pucharze Polski był przygodą życia. Cieszę się, że tak wielkim echem odbiła się ich gra, a statystyki na facebookowej stronie drużyny od weekendu szaleją. Aż ciężko chwilami nadążyć. Niewielu przecież wie, że stanęli przeciw sobie mistrzowie świata - kadeci i seniorzy. Podczas prezentacji słyszałam o chucherkach, którzy dostaną lanie od skry. Kilka osób starałam się nawet w tym temacie oświecić, ale chyba niepotrzebnie, bo chłopaki zrobili to sami już w pierwszych akcjach. Spoglądając na trybuny widziałam zaskoczone miny, a potem słychać było doping w stronę spalskich lasów. Tego dnia identyfikowałam się z drużyną i przeżywałam wszystko razem z nimi lub może nawet i trochę bardziej.. W Spale niewielu mają widzów, dlatego jak tylko mogę, staram się, aby mieli ich chociaż wirtualnie. Dlaczego? Bo to młodzi i zdolni ludzie, którzy zasługują na uwagę i którzy za chwilę staną na plusligowym parkiecie, skąd droga do reprezentacji seniorów jest jedynie kwestią czasu. Jestem tego pewna. Po meczu wróciłam się pod bandy. Co zobaczyłam? Kolejki kibiców do chłopaków, a to po zdjęcie, a to po autograf - swoją drogą.. mądrzy ludzie, bo za kilka lat mogą się do nich nie dopchać, haha :) Przybyli, zobaczyli, zwyciężyli. Wrocław zdobyty. Mam nadzieję, że takich meczy będzie więcej :)
Wracając w środku nocy do domu miałam wielki mętlik w głowie. Po całym dniu spędzonym wśród wysokich rówieśników zdałam sobie sprawę, jak wielką radość daje mi współpraca z nimi. Nie jest to dla mnie surowy obowiązek, wyłącznie zdjęcia czy zdobywanie doświadczenia. Śledzenie ich zwycięstw, porażek, rejestrowanie pierwszych kroków sportowych karier, poczucia humoru, poznawanie osobowości i bliskość z zespołem, o której ciężko mówić zwykłemu fotografowi np. w wyższych ligach.. to mnie porwało. Mimo że nie ze wszystkimi trzyma się kontakt, nie wszyscy jeszcze się do siebie przekonali, bo co tu dużo mówić.. dopiero się poznajemy i często trochę wzajemnie wstydzimy (chociaż nie wiem czemu - w końcu to ja tam jestem tą jedyną małą dziewczyną w tłumie wieżowców.. i podobno nie gryzę, haha), naprawdę bardzo ich lubię i zawsze trzymam za nich kciuki. Dlatego tym bardziej jeżdżąc tam nie po coś a z czystej przyjemności, nie będąc atrakcyjną metr siedemdziesiąt i nie robiąc zdjęć idealnych, miło mi ogromnie, że spotykam się przy nich z szacunkiem, uśmiechem czy dobrym słowem w moją stronę. To wszystko sprawia, że zawsze dobrze się tam czuję i pewnie smutno mi będzie kończyć każdy kolejny wspólny sezon.

Nie wiem czy tymi uczuciowymi tekstami sobie pomagam czy szkodzę, ale wiecie przecież, że lubię szczerość.
Czasem bywa ciężko słowem, tak wprost.. dlatego jestem tutaj :)














1/15/2016

Daria odpowiada part II .

Hej ho! Dzisiaj oszczędzę Wam litanii przemyśleń i przejdę do konkretów. Baaardzo dziękuję za miły odzew, wszystkie pozytywne słowa i zadane pytania. Wiem, że obiecywałam Q&A wcześniej, ale ogrom pracy był niesamowity i wolałam poświęcić temu na spokojnie wolną chwilę. Mam jednak nadzieję, że kolejna dawka informacji choć trochę Was zadowoli. Jeśli ktoś zaspał, a chciałby o coś jeszcze spytać - można dodać komentarz, a na pewno odpowiem. Enjoy! :)

Anonimowy W jaki sposób, jako tak młoda osoba, robisz to, co robisz, czyli możesz fotografować na meczach? Jakieś kursy czy coś?
Teoretycznie na meczach fotografować może każdy, ale jeśli chodzi o robienie tego bardziej profesjonalnie, np. podczas +ligi, ligi mistrzów czy reprezentacji.. jest to głównie kwestia przynależności do redakcji, np. sportowej (bo tylko na tej podstawie wydawane są akredytacje - takie przepustki dla mediów. Chociaż.. to i tak oddzielny temat, ponieważ nie zawsze i wszędzie tak po prostu można je otrzymać). A żeby do redakcji trafić przeważnie trzeba mieć ukończone 18 lat, posiadać sprzęt i w jakimś stopniu zaimponować swoją twórczością oraz serduchem do pracy. Nigdy na żadnych lekcjach czy kursach nie byłam - jestem samoukiem :)

@nieangelis BARDZO WAŻNE PYTANIE: Jak myślisz, czy dostaniemy się na Igrzyska?
Myślę, że nie ma innej opcji! :) Jesteśmy Mistrzami Świata i to nie przez przypadek. Panowie lubią podnosić ciśnienie i często odbywać nieco dłuższe podróże do celu, ale wierzę, że wspólnymi siłami dotrzemy do Rio :)

@kuba_sutryk Czy będziesz robić zdjęcia w innych młodzieżowych klubach, np. w Warszawie?
Na pewno bardzo bym chciała! Śmieją się ze mnie, bo wzięłam w tym sezonie na głowę wszystko, co tylko mogłam i jeszcze trochę. Przy zbliżającej się maturze, masie fotograficznych obowiązków i wciąż braku prawa jazdy.. w tym sezonie raczej nie. Chociaż pojedynczych odwiedzin nie wykluczam :)

Anonimowy Jak szybko nauczyłaś się robić zdjęcia? Jak długo zajęło Ci opanowanie trybu manualnego (zakładam, że go używasz) podczas meczy? 
Uczę się fotografii cały czas. Każde kolejne odpalenie sprzętu to lekcja, z której wychodzę mądrzejsza. To też zabawne, bo co mecz odkrywam jakąś nową opcję, haha :) Tryb manualny to dla mnie temat świeży, ale podjęłam się go rozgryźć i przyznaję, że działa cuda.

Anonimowy Jak to się stało, że współpracujesz ze spalskim SMS-em?
Hmm.. to dosyć długa historia, bo przy okazji załatwiania spraw o fotografowanie seniorów w Spale, poddano mi pomysł zajrzenia do chłopaków z SMSu. Jeśli dobrze pamiętam.. to było jeszcze przed tymi wszystkimi ich ubiegłorocznymi tytułami. Sporo czasu zajęło mi dopinanie guzików, ale ostatecznie się zdecydowałam i dyrektor spalskiej szkoły/kierownik drużyny - p.Leon Bartman (wspaniały człowiek!) bardzo chętnie przygarnął mnie pod skrzydła i tak sobie jeżdżę. W międzyczasie dostałam gratis do fuchy, bo chłopaki postanowili zostać Mistrzami Europy.. a nawet świata, także ogółem wyboru nie pożałowałam, bo to zdolni ludzie z pasją i humorem, także sama przyjemność współpracy :)

_blombka Wolisz Spałę czy Bełchatów?
W Bełchatowie stawiałam pierwsze kroki i jestem z nim bardzo związana pod względem sentymentalnym. W Spale natomiast czuję się o wiele swobodniej. Oba miejsca mają niełatwe warunki do robienia zdjęć, ale przy tak fajnych ludziach i radości, którą z pracy tam mogę sobie fundować, to w zasadzie nieistotne :)

Anonimowy Jesteś zła, że dodają Twoje zdjęcia?
To bardzo cieszy! I motywuje niezmiernie. Złość jest wtedy, gdy widzę, że ktoś ucina mój znak wodny i bez żadnych adnotacji zdjęcie staje się niczyje. Nieważne czy ktoś jest Janem Kowalskim czy Mistrzem Świata. Żaden tytuł nie zwalnia z szacunku do drugiej osoby i tego, co sobie ona ciężko wypracowała. Czasami jednak działa to wszystko tylko w jedną stronę.. smutne. #RespectForCopyright

Anonimowy Jak to jest z meczami w Spale? Można gdzieś znaleźć ich harmonogram?
Całosezonowy harmonogram znajduję się na stronie PZPS-u, ale warto kontrolować informacje chociażby na fanpage'u SMS-u, ponieważ czasem zdarza się zmiana gospodarza, kolejności meczy lub czasu. Tam tez zwykle tworzone są wydarzenia wraz z godzinami :)

Olga :) Od kiedy fotografujesz siatkówkę? Anonimowy Kiedy pierwszy raz znalazłaś się na hali w roli fotografa?
17 stycznia minie rok od pierwszego meczu z akredytacją na szyi. Wcześniej zaledwie 3 razy nieoficjalnie przemycałam aparat na trybuny bełchatowskiej Energii i łódzkiego Atlasu :)

Anonimowy Czy podoba Ci się jakiś siatkarz ze Spały lub PlusLigi?
Zawsze znajdzie się ktoś, kto bardziej zwraca uwagę, ale staram się podchodzić do tego z dystansem i odrobiną profesjonalizmu. Jak wiadomo wygląd też często niewiele ma wspólnego z tym, jaki człowiek jest naprawdę.. Tutaj przydaje się moja nieśmiałość, haha, bo ani nikogo nie faworyzuję.. ani do nikogo się nie zalecam - z resztą jakoś w ogóle mi to nie w smak. W Spale mam do czynienia z rówieśnikami. Plusliga to już raczej kilka roczników wyżej.. ale szczerze mówię, że jakoś nie myślę w ogóle takimi kategoriami, kiedy robię zdjęcia. Przychodzę na mecz po garść emocji, dla pasji, dla ludzi, którym mogę zrobić małą pamiątkę, (którzy pewnie i tak nie zwracają na mnie uwagi, haha) a nie dla romansów i urządzania prywaty. Takie rzeczy to lepiej poza boiskiem :) Ale żebym na buraka nie wyszła.. przyznać trzeba - Polska wydaje i utalentowanych i przystojnych siatkarzy - przyjemne z pożytecznym, haha :)

Anonimowy Jakby ktoś spotkał Cię gdzieś i poprosił o pomoc w zaprogramowaniu aparatu, pomogłabyś? Ja bardzo chciałabym w takim celu się spotkać, bo kocham Twoją jakość zdjęć!
Oczywiście, że bym pomogła! Za każdym razem chętnie podpowiadam - oczywiście na tyle, na ile potrafię, ale zawsze z serduchem. Dziękuję! Nad tą jakością wciąż pracuję :)

Anonimowy Czy mogłabyś też robić zdjęcia siatkarek czy raczej wolisz siatkarzy? 
Mogłabym i nawet miałam przyjemność, ale nie ukrywam, że męska siatkówka przekonuje mnie do siebie nieco bardziej, dlatego działam głównie wśród panów.

martulla79 Czy Twoja praca miewa jakieś gorsze strony? Jakie?
Każda praca ma dwie strony medalu. W mojej przeklinam zwykle godziny spędzane przed komputerem. Mowa oczywiście o obróbce zdjęć. Zwykle poświęcam na nią dwa razy więcej czasu niż na samo "cykanie", a i tak nierzadko efekt wcale mnie nie zadowala. Czasami daje się we znaki fakt, że kilka długich godzin trzeba stać.. lub klęczeć, a wtedy wdaje się zabawny, ale i bolesny paraliż. Jednak bez tego to wszystko nie byłoby takie samo.. dlatego wdzięczna jestem nie tylko za sukcesy, ale i za te gorsze chwile. Prawdę powiedziawszy.. w przerwach tęsknię czasem nawet i za tym zmęczeniem :)

Anonimowy Dla kogo robisz te wszystkie zdjęcia?
To zależy od sytuacji.. obecnie PlusLigę/Ligę Mistrzów fotografuję głównie dla redakcji Volleyworld.pl, reprezentację Polski seniorów i seniorek dla COS OPO Spała, a spalski SMS dla drużyny i szkoły. Reszta raczej dla siebie, a potem dzielę się z zainteresowanymi poprzez udostępnienia.

Mi_Kuś Jest coś takiego, co utrudnia Ci pracę fotografa?
Owszem.. głównie światło. Jednak warto zaznaczyć, że walczę z tym, jak tylko mogę i aspekt ten zostaje wypierany przez.. moją nieśmiałość. Takie ze mnie media, haha. Czy to Spała czy wielki Atlas.. i tak czuję zawstydzenie wśród tych wyyyysokich ludzi. Dlatego też tak mało się odzywam.. mimo, że kameralnie lub między swoimi jestem raczej wulkanem rozmów i żartów - na snapach często widać moje dzikie pomysły. Przestrzeń też na mnie działa. Lubię mieć dużo miejsca. Nie lubię tłoku. Fajnie też mieć pod ręką kogoś, z kim da się zamienić w międzyczasie słowo - to ułatwia pracę :)

Anonimowy Oprócz siatki robisz jeszcze inne zdjęcia? 
Nie samą siatkówką człowiek żyje :) Robię portrety, sesje plenerowe, drobne uroczystości, a ostatnio nawet i nieco większe, bo śluby. Uważam, że nie można się ograniczać, a dobry fotograf powinien radzić sobie w różnych warunkach :)

Anonimowy Jakie masz hobby/pasje poza fotografią?
To tak rozległy temat.. Ale głównie płetwonurkowanie, taniec, gotowanie, rysowanie, gra na skrzypcach, siatkówka, podróżowanie i wywoływanie uśmiechu u innych ludzi :)

Brunchyldaxd Jak dojeżdżasz w tyle różnych miejsc? Masz prawko?
Zwykle wykorzystuję kochanych rodziców, którzy nigdy głośno nie narzekają. Czasem zdarzy się też samotna podróż autobusem, ale zbliżam się do końca kursu na prawko, także mam nadzieję, że bez żadnych niespodzianek i stresów zdam egzaminy jak najszybciej - przyda się niezależność :)

Anonimowy To prawda, że nie idziesz na swoją studniówkę? Tylu masz siatkarzy pod ręką przecież! Niejedna Ci zazdrości.. A jakby Cię któryś zaprosił? Taka ładna i zdolna dziewczyna jesteś.. DARIA!
Prawda. Nie byłam na swojej studniówce, ale po pierwsze - nie ze względu na brak partnera, a po drugie: decyzji ani przez chwilę nie żałowałam. Wszystkim łatwo powiedzieć.. "weź siatkarza".. ja tam tylko "sprzątam".. i czego tu zazdrościć? :) Jakby któryś zaprosił, raczej bym nie odmówiła, ale w sumie jakoś takiego obrotu spraw pod uwagę nigdy nie brałam. Mało się znamy i nie oszukujmy się, ale z taką beczką to jednak trochę byłaby lipa, haha :) W internecie to wszyscy ładni, także dziękuję za komplementy, ale chyba się nie zgadzam, haha :)

Anonimowy Masz w planach nagrywać jakieś vlogi albo może odpowiedzi do Q&A?
Na snapchacie czasem coś poopowiadam i chyba wystarczy, ale żeby tak od razu vlogować.. raczej nie. Co do Q&A.. pomyślę :) Ale wolę skupić się na fotografii, bo po to wszystko powstało, a nie żeby promować swoją buzię i na siłę robić z siebie celebrytę. Jakoś mnie to nie przekonuje. Wolę nie straszyć i stać jednak po drugiej stronie aparatu czy kamery :)

Jan Kowalski Wybrałaś już na jakie studia chcesz iść?
W głowie jest jakiś zarys.. ale ja planować nie lubię.. nie umiem. Także niech to będzie kolejny tajny plan. Jeśli wypali, będę się chwalić :)

1/02/2016

Q&A .

Chociaż dopiero co wkroczyliśmy w nowy rok i wszelkie podsumowania są już raczej za nami, w mojej głowie nadal toczy się burza wspaniałych wspomnień z 2015. Ciężko będzie przebić ten kosmiczny czas, w którym mój mały świat obrócił się o 180'. W przeciwieństwie jednak do tych wszystkich standardowych tekstów typu: "nowy rok, nowa ja", "to nowy początek", "..nowy rozdział", "..nowe życie" (..) nie chcę żegnać się z tym, co udało mi się poznać, zobaczyć, nauczyć i wypracować. Myślę, że byłabym wielką egoistką usiłując zaczynać wszystko od nowa. Chciałabym móc przedłużyć ten miniony rok i kontynuować jego sukces ze zdwojoną siłą. Zgadza się.. wszelkie osobiste porażki, smutki i błędy zostawiam za sobą, ale wyciągam z nich wnioski, bo tylko tak zrobię solidny krok do przodu. Reszta spraw.. tych dobrych spraw, mam nadzieję, że rozkorzeni się i będzie iskrą niesamowitej przygody.

To chyba dobry moment na Q&A part II. Cieszę się, że nieustannie macie tyle pytań i nie boicie się do mnie pisać, haha. Nie uważam się za jakąś gwiazdę lub specjalistę, ale zwyczajnie lubię dzielić się z Wami tym, co robię, przeżywam lub już umiem. Nie zawsze jednak jestem w stanie się rozwinąć lub bywa i tak, że sporadycznie tematy się powtarzają i kilka razy smaruję do Was te same treści. Wzorem części pierwszej.. pod tym postem możecie pisać swoje pytania dotyczące moich fotografii.. wydarzeń czy przedsięwzięć.. i w zasadzie nawet mnie (rzecz jasna w granicach dobrego smaku). Po jakimś czasie (dam znać przed końcem) zbiorę wszystko razem i utworzę oddzielny post z odpowiedziami tak, aby każdy mógł co nieco się dowiedzieć :) Na pytanka czekam na moim fanpage'u na FB (z dopiskiem Q&A), instagramie (najlepiej direct) i tutaj, gdzie możecie pisać również anonimowo.. jeśli ktoś się wstydzi, haha :) Do dzieła!

instagram.com/dariajanczyk
facebook.com/DariaJanczykPhotography

11/17/2015

Podsumowanie .

Na wstępie kilka zdań złotych przemyśleń..
Podczas gdy niecałe dwa miesiące przed studniówką fala moich rówieśników zaczęła nagle w magiczny sposób odnajdywać miłości swego życia (if you know what I mean, haha)szyć sukienki lub zamawiać limuzyny, ja włóczę się po halach sportowych, oglądam życie zza wizjera aparatu wśród wspaniałych ludzi i mam pod ręką wszystko to, co daje mi radość. Beż żadnych fajerwerków i szampanów.. tak po prostu i to jest właśnie najlepsze :) Co ze mną? Z ręką na sercu przyznaję, że z tego wszystkiego zapomniałam o tym maturalnym rytuale, haha, ale tylu Was na moich stronach, że chyba studniówkowy casting ogłoszę i może znajdzie się jakiś odważny do końca listopada, haha, bo na razie to bieda piszczy. Moja nieśmiałość w tym momencie też nie pomaga.. ale nie płaczę! :) Podchodzę do tego jakże istotnego dla innych wydarzenia z wielce przymrużonym okiem. Iść, potańczyć, trochę się pośmiać, powygłupiać - oderwać od codziennej rutyny, dla siebie samego.. od tak. Na luzie, a nie przez nacisk ostateczności "bo inni to będą gadać, jak nie pójdę.. a jak się wybiorę, ale sam, to już w ogóle tragedia.. będą sobie myśleć i wytykać.. bo nawet Anna Nowak czy Jan Kowalski kogoś sobie znaleźli, a ja nie" . Naprawdę na tym ma to wszystko polegać? Chyba nie tędy droga :) Dla mnie istnieją rzeczy ważne i ważniejsze.. i nie mam na myśli wyłącznie siatki czy aparatu, bo nie samym chlebem człowiek przecież żyje.

***
A co do tematu.. Zmieniamy barwy i wkraczamy w sezon klubowych rozgrywek siatkarskich. To dobra okazja na małe podsumowanie moich ostatnich podbojów.. bo chociaż moja przygoda nie trwa nawet roku, czuję, że osiągnęłam więcej niż sobie zakładałam - więcej niż myślałam, że będę w stanie. PlusLiga, Liga Mistrzów, Skra, Liga Światowa, Reprezentacja Polski Seniorów, Seniorek, Juniorów, Kadetów, I i II Liga, Puchar Polski, Plaża Open i zaproszenia na regionalne sportowe wydarzenia, podjęte współprace oraz nawiązane wyjątkowe znajomości.. Kosmoooos! :) Szczerze? Sama sobie nie dowierzam i mam nadzieję, że w nadchodzącym sezonie nie zwolnię, a jeszcze podkręcę obroty. Jestem człowiekiem, który strasznie rzadko jest z siebie zadowolony, a ze zdjęć to już w ogóle, haha. Perfekcjonistka.. ale to chyba dobrze, bo nieustannie chcę móc lepiej i bardziej. Każde wyjście, niezależnie czy przed 12 000 widzów lub też kameralnie przy samej drużynie, jest dla mnie lekcją i staram się wkładać max serducha w to, co robię.

Tak więc mogę uznać swój pierwszy sezon za oficjalnie zakończony. Przede mną nowe wyzwania. Prócz matury, prawa jazdy i innych osobistych celów wracam na boisko Skry w Bełchatowie, debiutuję w łódzkim Atlasie i kontynuuję współpracę ze spalskim SMS-em, w którym a propos coraz lepiej się czuję. Typowy tam ze mnie łazik. Mało mówię, poruszam się zwykle z klapkami na oczach, czasem wykonam jakieś skomplikowane pozycje w celu uzyskania dobrego ujęcia, a w środku tłumię burzę emocji. Trzeba się jednak najpierw wzajemnie oswoić, a wszystko przyjdzie z czasem. Mimo wszystko czuję zawsze radość na spotkania. Nie odwiedzam ich przecież ze względu na tytuły, które swoją drogą chłopaki wywalczyli już po załatwieniu cichaczem mojej posadki, ale ze względu na pasję. Naszą wspólną. To zdolni ludzie, których osobiście podziwiam i którym szczerze kibicuję. Zupełnie jakbym wracała do mojej kochanej klasy sportowej z lat gimnazjum, gdzie roiło się od pochłoniętych pasją chłopaków, z którymi nigdy nudno nie było. Męskie towarzystwo chyba zawsze bardziej mi odpowiadało, haha :) Jestem wręcz pewna, że przynajmniej z częścią tej gromady będę widywać się już wkrótce na wypełnionych kibicami halach podczas PlusLigi albo terroryzować na treningach coraz to starszych reprezentacji, haha. Życzę tego sobie i Wam, chłopaki :)










9/03/2015

Wyzwanie .

Tak dawno mnie tu nie było, że aż nie wiadomo od czego zacząć, haha. W poczekalni stos postów do publikacji, ale jakoś nie ma weny na kilka ciekawych i adekwatnych słów. Głupotami na siłę nie warto marnować czasu, a cierpliwość popłaca. Zarzucałam ostatnim czasem moich stałych czytelników siatkówką i jakimś sportowym kosmosem, czego wcześniej zupełnie tutaj nie było, ale mimo wszystko te kilka wpisów, tak czuję, było mi i blogowi potrzebnych. Dzisiaj.. jakby mały powrót do korzeni.

Dopiero co oswoiłam się z bełchatowskim boiskiem i polubiłam z kolorem żółtym, a tu dostałam niesamowitą szansę wykazać się przy biało-czerwonej fladze na piersi mistrzów świata i to w zupełnie wyjątkowych warunkach. Cieszę się na tak ogromne możliwości. To dużo jak na pół roku pracy w zupełnie nowym i poważniejszym niż zwykle zaułku. Chwilą adrenalina, inną rutyna, ale to naprawdę wielka sprawa, którą pamięta się całe życie. Przez to wszystko wiele się zmieniło.. ja się zmieniłam.

Wakacje były oddechem. Spędziłam więcej czasu z najbliższymi, a wolne chwile wykorzystałam na przemyślenia odnośnie najbliższej przyszłości, swoich wartości i marzeń. Pozwoliłam sobie na kilka wyzwań, tajnych planów i debiutów, co jeszcze bardziej wzmocniło świeże skrzydła. Idąc za ciosem przede mną, jak sądzę, najtrudniejsze wyzwanie - klasa maturalna, ważne wybory i decyzje. O ile ostatnie miesiące były szaleństwem, dopiero teraz zaczyna się prawdziwa ostra jazda, haha. Tysiąc zajęć i obowiązków w szkole, poza nią, a do tego nowy sezon, kolejne wyjazdy i godziny pracy nad zdjęciami, których od października będzie zdecydowanie więcej. Proszę o wyrozumiałość.. (aż nie wierzę, że to piszę, haha) ale szkoła jest teraz najważniejsza. Tu chodzi o coś znacznie istotniejszego niż kilka ocen, czyjeś zadowolenie.. przyszłość, moja przyszłość, marzenia i dobry byt :) Ale proszę nie myśleć, że odpuszczę siatkówkę, o nie! Jak już wielokrotnie wspominałam, bez takiej motywacji rady nie dam. Zatem do zobaczenia na hali lub przed telewizorem, haha. Wiem oczywiście i uprzedzam, że mimo przepustki będę z ciężkim sercem musiała czasem odpuścić na rzecz mózgowania w domu, ale już ja się postaram o solidną rekompensatę.

Na zakończenie, żeby nie przedłużać, kolejny raz chciałam podziękować za falę ciepłych słów, motywację i wsparcie. Za każdą wiadomość, zaczepkę i poświęconą chwilę. Każdy z Was jest niesamowity na swój odrębny sposób i to jest najfajniejsze. Cieszę się, ze jesteście :) Zawsze bądźcie sobą, choćby nie wiem co. Spełniajcie marzenia, doceniajcie każdą chwilę i nigdy nie zapominajcie kim jesteście, skąd jesteście i dzięki komu to wszystko macie.

Pozdrówki! :)


6/21/2015

Ordinary .


Wiem, że wielu z Was czeka na album z Torunia, ale mimo otrzymania akredytacji prasowej na Mecz Gwiazd nie dotarłam. Czasami nawet takie przedsięwzięcia wymagają dokonania niełatwych wyborów czy chociażby odłożenia 'medialnej zachcianki' np. na przyszły rok.. grunt to rozsądek i profesjonalne podejście do sprawy. Nie ma więc sensu roztrząsać sprawy, bo widocznie tak miało być. Postaram się to w najbliższym czasie zrekompensować :)

Teraz do rzeczy..

Musicie mi wierzyć, że po Częstochowie jestem totalnie przesiąknięta emocjami. Utwierdziłam się w przekonaniu, że hale podczas meczy, szczególnie tych reprezentacyjnych, to prawdziwe sportowe sanktuaria :) Jestem z tych, co to bardzo wewnętrznie wszystko przeżywają i nie są raczej zwolennikami tańczenia małego walczyka czy zorby wśród trybun, ale pewnie dlatego wybrałam tą poboczną i znacznie spokojniejszą ścieżkę, która zazwyczaj wiedzie za bandami boisk. Przyznaję, że hymn a capella robi wrażenie i na pewno wywołuje większe ciarki niż egzamin w szkole, haha. Tym bardziej wzruszyłam się, kiedy w środku nocy patrzyłam przez szkło telewizora na tak znajome mi buzie, które mimo dzielących tysięcy kilometrów tonęły w biało-czerwonych barwach, a echo Mazurka Dąbrowskiego rozbijało się po całej hali. Mam pewność, że nie ma osoby, niezależnie od pochodzenia, której taki wydźwięk by nie poruszył. Jestem dumna, że gdziekolwiek jest nasza reprezentacja, może liczyć na wsparcie rodaków, którzy nie rzadko dają poczucie bycia i grania u siebie. Takie skrzydła to zdecydowanie bezcen.
***
Dostaję od Was sporo wiadomości. Przyznaję, że większość z nich to niemalże akty uwielbienia, haha. Mimo prywatności chciałabym do takich rzeczy nawiązać. W głębi ducha jestem człowiekiem otwartym, który lubi dzielić się pozytywną energią, co najczęściej staram się pokazywać poprzez wszelkie wpisy, opisy i wiadomości. Rzeczywistość jednak nieco mnie stresuje i zawstydza, przez co niejednokrotnie chodzę z rumieńcami na kamiennej buzi i ściśniętym gardłem. Jeśli ktokolwiek ma ochotę podejść podczas meczu, pogadać lub pożartować.. zapraszam. O takie rzeczy nie trzeba mnie pytać, bo one dają mi mega wsparcie i motywację. Wierzcie mi, że jestem bardziej zdenerwowana stojąc pod tymi trybunami niż wszyscy kibice razem wzięci i z reguły przemieszczam się jak koń z klapkami na oczach, byleby na kogoś nie wpaść, haha. Nie twierdzę, że nie robię czegoś wyjątkowego.. bo dla mnie moja praca jest bardzo wyjątkowa :) Ale jednocześnie jestem tylko pszczołą w ulu, Waszą rówieśniczką i zwyczajną sobą. I na pewno przenigdy w świecie nikogo nie udawałam i nie stawiałam się wyżej od kogokolwiek ze względu na to, co robię. Od początku zależało mi, aby być bez względu na bieg sprawy sobą.. żebyście polubili i przyjęli mnie taką, jaką jestem naprawdę.. taką, do której sama chciałabym się uśmiechnąć. Gdziekolwiek jestem, zawsze o Was myślę :) Każde ujęcie to morderczy schemat pod tytułem 'Jak zadowolić mojego odbiorcę', haha. Także mega mi miło, kiedy czytam, że moje prace lub słowa w pewnym stopniu pozytywnie na Was wpływają. To chyba największa nagroda, bo w pewnym sensie jestem dla Was :) Także wiecie.. nie trzeba się do mnie skradać czy Bóg wie jak oficjalnie zwracać w obłokach sławy i chwały. Nie przesadzajmy :)





6/08/2015

Okno .


Mówi się.. "Jak nie drzwiami to oknem". Coś w tym jest. Grunt żeby dążyć do celu i choćby nie wiem co.. nie odpuszczać, robić swoje i nie przestawać wierzyć. Najpiękniej bowiem jest walczyć o marzenia, pracować na nie, poświęcać się i nieustannie dążyć do bycia lepszym. Nie zawsze jest kolorowo, ale jeśli jest ciężko, to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku :) Każdy popełnia błędy, zalicza wpadki i bywa wtedy nieciekawie. Jednak dobrze z pokorą wynieść naukę, a potem z podniesioną głową, uśmiechem i bez rozpamiętywania iść na przód. A jak się ma do czegoś ambicje, to nieważne czy masz 18, 28 czy 108 lat. Trzeba doceniać to co się ma i to, co można w życiu robić, bo kiedyś i ono się skończy. Niech więc innym będzie bez nas nudno :)

Pytacie o Ligę Światową.. Owszem, mogłam ubiegać się o akredytację medialną i patrząc po innych debiutantach myślę, że miałabym chyba realną szansę na sukces. W każdym razie z kilku powodów do rekrutacji nie przystąpiłam, ale dość spontanicznie wykupiłam bilet, który okazał się moim oknem :) Każdy mecz, niezależnie od rangi i perspektywy jest dla reportera nauką i kolejnym doświadczeniem. Nawet nie sądziłam, że z trybun dam radę pstryknąć tyle ciekawych ujęć. Jest we mnie trochę satysfakcji i myśl, że chyba sprostałam.. chociażby po Waszych wiadomościach i omyłce, że fotografowałam zza bandy :) To mega miłe! Na trybunach utwierdziłam się w przekonaniu, że marny ze mnie kibic, haha. Zbyt wewnętrznie przeżywam takie wydarzenia, co nie znaczy, że mniej niż inni. Poza tym za bardzo ciągnie mnie do aparatu. Gdybym mogła, to pewnie siedziałabym z nim nawet przed telewizorem, haha. Niewątpliwie jednak ogromne wrażenie zrobiła na mnie ta braterska atmosfera i oczywiście hymn. Coś.. co nigdzie indziej nie brzmi tak samo i nie wywołuje tak wielkich ciarek :) Trudy podróży zostały zatem zrekompensowane niezapomnianym wydarzeniem - moim debiutem na LŚ, a do tego uświetnionym niesamowitym siatkarskim spektaklem ze stanem podzawałowym w tle, haha.

Dariowych przemyśleń chyba wystarczy :)
Trzymajcie się ciepło!

>> INSTAGRAM <<
>> FACEBOOK <<


5/31/2015

Daria odpowiada .

Dziękuję za tonę miłych słów, gratulacji i pytań. Sprawia mi to ogromną radość za każdym razem i pozwala wzrastać w zawzięciu i motywacji. Tak jak i Wy.. również mam nadzieję, że przyjdzie nam kiedyś się zobaczyć lub pogadać, bo od razu lepiej mi się wtedy pracuje :)

 Przybywam z odpowiedziami na Wasze pytanie, które odleżały już swoje, a wszystko ze względu na fakt, że nagrałam dla Was filmik :) Chciałam w nieco ciekawszy sposób przekazać trochę informacji, a przede wszystkim i siebie pokazać od trochę innej, tej zdecydowanie codziennej strony. Bez stresu, z żartem. Niestety programy nie wytrzymały prawdopodobnie przeciążenia i odmówiły posłuszeństwa na dobre po wielu dniach przeróżnych działań reanimacyjnych. Zostałam zatem z surowymi kawałkami nagrań, czołówką i niemałym wstydem, bo 'miało być tak fajnie, a wyszło jak zwykle'. Pozwólcie, że pomysł ten zachowam jednak do przyszłych akcji :) Mam nadzieję, że pisemne odpowiedzi chociaż troszkę Was usatysfakcjonują i nie będzie to aż taka wielka klapa. Miłego czytania! :)

Jak to jest być tak blisko mistrzów świata? Jacy są nasi siatkarze?
Nie zapominajmy, że przede wszystkim to ludzie tacy jak my. Zdecydowanie łatwiej doszukiwać się tego poza boiskiem, poza mediami i całą meczową otoczką. Niesamowicie pozytywni, zdystansowani, ale i skrupulatni w swojej pasji oraz pracy. Jak to jest? Z każdym kolejnym meczem normalniej :) Jestem w końcu po to, żeby być wśród nich i fotografować ich grę, także nie ma raczej czegoś w stylu "wow, bo mistrz świata". Chociaż przyznać trzeba.. pierwsza styczność była na tyle stresująca, że zapominałam o aparacie i albo przegapiałam z wrażenia ciekawe momenty.. albo wisiałam z aparatem na nosie i oglądałam mecz przez wizjer, haha :)

Mieszkasz w Bełchatowie czy dojeżdżasz? Masz prawo jazdy?
Nie mieszkam w Bełchatowie. Dojeżdżam na halę z Tomaszowa Mazowieckiego, czyli tak na spokojnie mam ok. 40 minut drogi. Komfortu dyspozycji czasem brak, bo od pół roku zapisuję się na kurs prawa jazdy i do tej pory jeszcze nie dotarłam do klubu, haha. Ale w wakacje wypadałoby zyskać już niezależność :)

Będziesz na jakimś meczu reprezentacji?
W międzyczasie przygotowań seniorów do LŚ miałam przyjemność uczestniczyć w kwalifikacjach do Mistrzostw Świata naszej młodej reprezentacji. Jeśli chodzi natomiast o mecze seniorskie.. W tym roku nie ubiegałam się o akredytacje LŚ. Mam wykupiony zwykły bilet do Częstochowy, co nie zmienia faktu, że mentalnie szykuję się na robienie zdjęć - mam nadzieję, że bez względu na miejscówkę i obowiązki kibica, będą w miarę dobre :)

Jakie są Twoje tajne plany, o których ciągle wspominasz?
Gdybym wszystko zdradziła, nie byłyby takie tajne, a wolałabym móc wspomnieć o nich dopiero po finalizacji :) Część już spełniłam, ale kilka pozostaje w toku. Do tych ukończonych należy m.in. debiut z reprezentacją seniorów w Spale z ramienia COSu czy udział w eliminacjach MŚ U21.

Ciężko jest wkręcić się w fotografowanie na meczach?
Jakiś czas temu powiedziałabym, że dla zwykłego śmiertelnika jest to wręcz niemożliwe, haha. Bez przynależności do redakcji człowiek z zewnątrz nie ma raczej szans na akredytację. Należy zatem przede wszystkim szukać, pytać, próbować. Nic się samo nie zrobi. Oprócz, jakby nie było, jakichś tam umiejętności wskazane są odwaga, cierpliwość i wewnętrzna siła, bo ja musiałam nabywać w trakcie i przyznam.. ciężko tak na szybko wcielać w życie, a przy takim zajęciu są wręcz niezbędne :) 

W jaki sposób doszłaś do tego, co sprawia Ci niewątpliwie tyle radości? Od czego zaczynałaś?
Odsyłam do poprzednich postów, bo o ile pamięć mnie nie myli, rozpisałam się tam precyzyjniej w tym kontekście :)
packofblueberry.blogspot.com/2015/04/dare-to-live.html
packofblueberry.blogspot.com/2015/01/hello-adventure.html

Czy siatkówka stała się Twoją pasją przez to, co robisz?
Zdecydowanie siatkówka była w serduchu wcześniej. Dopiero podczas jakiegoś meczu na trybunach przyszło olśnienie. Bo czemu by nie spróbować połączyć dwóch pasji. I wtedy zrodziła się miłość :)

Czy fotografujesz swoim sprzętem? Jaki masz aparat?
Wszystkie publikowane przeze mnie zdjęcia pochodzą z moich prywatnych aparatów. Jeden to Sony a350 (przeważnie do portretów i statycznych ujęć), a drugi Nikon d7000 (sport i inne ekstremalne warunki).

Współpracujesz z jakąś stroną, gazetą lub czymś w tym stylu?
Tak. Współpracuję obecnie z trzema redakcjami o tematyce siatkarskiej oraz sezonowo z ośrodkiem sportowym, ponieważ tylko na tej podstawie mogę ubiegać się o medialne wejściówki na mecze, treningi i inne sportowe imprezy.

Zaprzyjaźniłaś się z Joanną Jacaszek?
Asia jest mi niewątpliwie koleżanką 'po fachu' i pomocną osobą, dzięki której odnalazłam się w nowej roli. Nasza znajomość opiera się głównie na wspólnym zainteresowaniu, na siatkarsko-medialnych tajnikach. Przyjaźń natomiast według mnie budowana jest na latach wspólnego poznawania się i przebywania ze sobą w nieco innych, bardziej osobistych relacjach, zatem o przyjaźni chyba nie ma co mówić :)

Ile masz wzrostu?
Jestem mikrusem w swojej dziedzinie, 1.65m :)

Od kiedy interesujesz się fotografią? Co skłoniło Cię do rozpoczęcia fotografowania?
Ciężko powiedzieć, ponieważ pierwsze zdjęcia zaczęłam robić już w szkole podstawowej. Oczywiście były mało świadome, ale fotograficzne trzecie oko i magiczny świat ukryty w wizjerze wciągnęły mnie momentalnie. Przełomem okazał się.. mlecz w ogródku, haha. Od wtedy jestem głodna coraz to bardziej fotograficznych wyzwań :)

Co oprócz satysfakcji masz z robienia zdjęć?
Racja.. satysfakcja przede wszystkim. Oprócz tego nieprzespane noce przy obróbce, haha. A tak poważnie.. cały czas zyskuję grono nowych odbiorców. Dostaję sporo propozycji udziału w jakichś lokalnych imprezach, gdzie również mogę reklamować swoją działalność. Natomiast jeśli chodzi o zarobki.. Medialna współpraca dla redakcji to jak sama nazwa wskazuje pewna zależność. Ja mam załatwiane wejściówki, a redakcje dostają zdjęcia. Drobne wynagrodzenia pojawiają się raczej wtedy, kiedy ktoś chce wykupić zdjęcie, bądź gdy już prywatnie biorę udział w poważniejszych akcjach. 

Zanim zaczęłaś fotografować siatkówkę 'na takim poziomie', czy ćwiczyłaś na niższych ligach? Wiem, że robisz zdjęcia UKS Mazovii. Zatem najpierw była siatkówka czy jednak inny sport?
Jako, że należałam w gimnazjum do klasy sportowej, uwiecznianiem dynamiki zarazili mnie koledzy piłkarze, także sportowa przygoda zaczęła się właśnie od piłki nożnej, szkolnego boiska, a obecnie kontynuuję to z Mazovią. To zabawne, ale nigdy wcześniej nie miałam styczności z siatkówką w obiektywie. Także PlusLiga była mega ogromnym wyzwaniem i jednocześnie debiutem. 

Wolisz fotografować sport czy robić portrety?
Nie umiem wybrać.. Dwie różne dziedziny. Statyka i dynamika, ale na obie muszę mieć pomysł i wenę, bo inaczej jest słabo. (Chyba, że ktoś miał na myśli portrety ołówkowe.. ale to też ciężko wybrać, bo rysuję odkąd pamiętam i mega mnie to wyłącza z codziennego bałaganu.)

Czy amatorską lustrzanką z KITem zrobię dobre zdjęcia na meczach?
Wszystko tak naprawdę zależy od puszki - od body. Bo nawet z najlepszym obiektywem słabe body nic nie zdziała. Jeśli posiada ono dogodne ustawienia i możliwości to wszystko jest do zrobienia, nawet z podstawowym obiektywem. Ja tak zaczynałam :) 

Czy przez to wszystko jesteś bardziej popularna w szkole lub mieście?
Daria Jańczyk i popularność, czyli coś co nie ma ze sobą nic wspólnego, haha. Jeśli ktoś nie interesuje się siatkówką lub moją działalnością.. pewnie nawet nie wie, że istnieję :) Co prawda od czasu Skry, szczególnie po transmisjach, czy teraz po reprezentacji dostaję bardzo dużo wiadomości z pytaniami, pochwałami, propozycjami udziału w lokalnych wydarzeniach. W szkole więcej osób zainteresowało się tym co robię i miło mi bardzo za wszystkie motywujące słowa i wsparcie. Zdarzały się też zaczepki w autobusie, na meczach czy w mieście, screeny z telewizorów, a nawet jakieś selfie, haha, ale to wszystko w większości wśród rówieśników. Kosmos, ale też bez przesady.. :)

O jakim kierunku studiów marzysz? Będą związane z fotografią czy raczej nie (np. kosmetologia jak Asia)?
Nie, nie. Idę własną ścieżką :) Pierwotnie myślałam o psychologii, architekturze, potem o czymś na ASP lub szkołą filmową ze względu na moje typowo artystyczne zainteresowania i jakieś tam umiejętności. Teraz natomiast jestem trochę rozdarta między tym co lubię, a co się bardziej opłaci. Nie mam sprecyzowanego planu. Wyjdzie w praniu.. jak zwykle :)

Którego siatkarza lubisz najbardziej ze Skry, a którego z reprezentacji?
Nawet gdyby taki wyjątkowy dla mnie był, najzwyczajniej w świecie nie wypadałoby mi pisać ze względu na to, co robię, bo w internecie wszystko jest dla wszystkich i wiecie.. :) I Skra i reprezentacja posiadają świetnych zawodników, a chyba każdego na swój sposób za coś tam lubię, chociaż wiadomo, że poza umiejętnościami i charakterem mam słabość do poczucia humoru, haha :)

Uprawiasz jakiś sport?
Nigdy nie uprawiałam żadnego wyczynowo. Od małego tańczyłam i grałam w koszykówkę. Siatkówką zaraziłam się w gimnazjum i w liceum staram się to w miarę wolnego czasu kontynuować. Poza tym wszystkim trochę pływam, a w letnim sezonie nurkuję z butlą na otwartych zbiornikach :)

Masz rodzeństwo? Ile ważysz?
Mam młodszego brata. Z resztą namiętnego piłkarza :) Co do wagi.. No serio? Zdecydowanie więcej niż powinnam :)

Na jakim profilu uczysz się w szkole?
Jestem w klasie prawnej (wos, geografia, j.angielski).

Robisz czasem zdjęcia telefonem? Jaki masz model?
Mam Nokię Lumię 510 i mimo znośnego aparatu, który odmawia co jakiś czas posłuszeństwa, rzadko robię nim zdjęcia, ale na pewno nie sportowe :) 

Czy masz ask.fm? Podasz link?
Ask.fm posiadam, ale w stanie uśpionym. Jest w nim tyle kilkuletnich śmieci, że wstyd byłoby go udostępniać, a nowego tworzyć nie będę, bo jest mi to zbędne. Z pytaniami zapraszam na fb lub pod takie posty :)

Jakim drużynom piłkarskim kibicują chłopaki?
Szczerze mówiąc nie interesuję się życiem prywatnym sportowców. Chyba, że sami je upubliczniają.. to inna sprawa. Ale nie mam kompletnie pojęcia kto za kim jest :)

Tutaj podsuwam dodatkowo krótki wywiad sprzed kilku miesięcy. Jak widać nieco się pozmieniało :) >> WYWIAD <<

5/23/2015

See you again .


.. I trzymam pana trenera za słowo!
"Oby do zobaczenia." .. 

Dwa tygodnie temu przeżywałam pamiętne zwycięstwo w Bełchatowie i w głowę zachodziłam, gdzie ja się teraz podzieję. Tydzień później krążyłam na eliminacjach do Mistrzostw Świata Juniorów, a dziś mogę być dumna, że spędziłam wspaniałe dni z seniorską reprezentacją Polski - obecnymi mistrzami świata. Taka ze mnie niespokojna dusza :) Tym samym spełniłam swoje ogromne kadrowe marzenie, o którym nawet nie miałam śmiałości kiedykolwiek myśleć.

Pierwszy trening w skompletowanym składzie brzmiał jak propozycja nie do odrzucenia. Godzina na szybką decyzję i w drogę. Całe życie na krawędzi, haha :) Nie wyobrażacie sobie nawet, co działo się tuż przed wejściem do ośrodka w mojej głowie. Już na samym odcinku recepcja-hala tyle zdążyło się wydarzyć, że z moimi umiejętnościami mogłabym napisać książkę, haha. Po wejściu na boisko dotarło do mnie, że to wielka sprawa i wielkie wyzwanie, a wszystko w pojedynkę, bo poza sztabem i kadrą byłam właściwie sama. Za każdym razem wypatruję w tych sportowcach ludzi takich jak my. Daję im czas do 'zapoznania się' z moją obecnością i poczucie, że cenię ich prywatność, pracę i pasję. Taki trening, zupełnie na poważnie, to zdecydowanie coś innego od tego, z czym do tej pory się mierzyłam. Wielu rzeczy się obawiałam, ale wraz z dźwiękiem odbijanej piłki wszystko spłynęło. Kamienną twarz z meczy mimowolnie wymieniłam na ogromny uśmiech i świeczki w oczach. Pierwszy raz widziałam tych mężczyzn w tak prawdziwych relacjach. Byli zupełnie inni niż gdziekolwiek indziej.. Bycie świadkiem czegoś tak niecodziennego to mega sprawa. Siedziałam pod siatką jak zaczarowana i patrzyłam na rozpromienione, a przede wszystkim przepełnione pasją buzie. Z niektórymi tak często ostatnio się widywałam, a mimo to poznałam ich z zupełnie innej strony, od nowa. Zegarek przestał istnieć, aparat momentami też, haha, bo śmiechu było tyle, że gdyby nie ten sprzęt to zapewne leżałabym na ziemi. Żarty, żarciki, ubaw po pachy i sytuacje, które prawdopodobnie normalnie nie wychodzą poza spalski 'blaszak'.. nie przy takiej publice. I najlepsze w tym wszystkim było to, że będąc bliżej niż zwykle i mając to wstępne zakłopotanie, poczułam się jak w rodzinie.. jak na właściwym miejscu. Cenne fotograficzne ujęcia swoją drogą.. ale niesamowita atmosfera przede wszystkim. Takim humorem i uśmiechem nie najadłam się na żadnym meczu. Długo po spakowaniu aparatu przypatrywałam się grze i szczerze mówiąc ciężko było skierować ciało do wyjścia, haha. Ale umiar tez trzeba zachowywać.

Pojawiłam się również na dniu medialnym, ale tak jak sądziłam.. Godzina nieco aranżowanego treningu, oblężenie reporterskie, które niezbyt do mnie przemówiło i mało swobodna atmosfera. Po wyłączeniu oświetlenia wszyscy po fachu zaczęli się ulatniać. Takie to spalskie sposoby na pozbycie się mediów, haha :) Cierpliwie doczekałam, dokończyłam pracę dla ośrodka i mogłam iść, ale jakby to było, haha. Zostałam. Nigdy wcześniej nie oglądałam w taki sposób siatkówki jak w Spale. Oczy świeciły mi się pewnie niemiłosiernie i czułam w sobie niebywałą radość.. A w zasadzie dziwne nagromadzenie wszystkich możliwych uczuć.. I mówi to fotograf, haha :) Po dumaniu przy boisku poszłam jeszcze podziękować trenerowi za ciepłe przyjęcie i trzeba było się zbierać, bo już młodzi zaczęli schodzić się na swoją partię. Z ust wyjęto mi "oby do zobaczenia", poczułam ciepło na serduchu i jeszcze trudniej było się rozstać. Zarzuciłam nieco filmowym ostatnim spojrzeniem, haha i wyszłam. Szłam holem w jakimś totalnym amoku. Przy okazji powpadałam na trenerów, jakichś siatkarzy i dotarło do mnie wtedy jak cholernie dużo znaczy dla mnie realizacja swoich pasji i marzeń.. To jak bardzo kocham swoje małe życie, w którym tyle niemożliwego ostatnio się dzieje i że rozstaję się z cudownymi ludźmi. Nie z żadnymi mistrzami świata.. z taką trochę szaloną w tym zamiłowaniu do pasji rodziną. Wracając łzy lały się ciurkiem i trudno zdefiniować konkretny powód. Radość i smutek w jednym. Bomba przeżyć i uczuć. Pękłam. Ale to chyba tylko potwierdza wartość całej rzeczy. Czy to nieprofesjonalne tak myśleć? Czy to nieprofesjonalne pracować z takimi poglądami? :) To chyba właśnie najpiękniejszy rodzaj pracy. Umocniłam się w przekonaniu, że depczę właściwą ścieżkę. Bywa różnie, ale nie zrezygnuję :)
***
Mam nadzieję, że podzielenie się z Wami kawałkiem mojej perspektywy zostało miło odebrane. Najbliższy czas będzie prawdopodobnie uboższy w relacje, ale postaram się możliwie co jakiś czas o sobie przypominać :) "Tajne plany" wciąż są w grze. Co do filmiku z odpowiedziami.. wszystko nagrane, ale walczę z awarią programu (wszystko pewnie przez moją buzię, haha). Szkoda byłoby tak odpuścić.. Jak tylko coś wykombinuję, dam znać! 

Dziękuję za cierpliwość, 3majcie się :)





Photos for COS Spała by Daria Jańczyk